O autorze
Prezes Apauly Group sp. z o.o., dyrektor generalna Szkoły Project Managerów - pierwszej w Polsce placówki kształcenia zawodowego project managerów. Posiada ponad 15-letnie doświadczenie zawodowe w project managemencie z klientami korporacyjnymi, administracją, edukacją, sektorem badawczo-rozwojowym, menadżerami, przedsiębiorcami. Umiejętności project managera, coacha i trenera wykorzystuje w prowadzeniu własnego biznesu. Jej doświadczenie to ponad 6,5 tys. osób w projektach, 100 mln pozyskanych środków unijnych, udział w projektach o sumarycznym budżecie blisko 1 mld zł. Jest członkiem Business Centre Club a także w International Project Management Association. Uczestniczy w działaniach samorządu gospodarczego i zawodowego, promuje społeczną odpowiedzialność biznesu, dobre praktyki projektowe i jakość usług rozwojowych. Jest twórcą Festiwalu Innowacji w Gliwicach. Członek zarządu i ekspert ds. EFS Polskiej Izby Firm Szkoleniowych, asesor i ekspert przy ocenie projektów unijnych na szczeblu rządowym i samorządowym, juror konkursu Dobre Praktyki EFS oraz asesor wiodący nagrody Polish Project Excellence Award 2016.

6 prostych zasad kindersztuby biznesowej dla osób 40-

Ci w wieku 40 lat, kroczących jeszcze niepewnie ścieżką wieku średniego dla jednych są nadal za młodzi, a dla innych już za starzy. Oba światy, ten sprzed potopu sieciowego i ten po potopie sieciowym próbujemy pogodzić wierząc, że sztywny gorset procedur, zależności i hierarchii świata sprzed potopu da się poluźnić. Jednak jak bardzo możemy poluźniać obyczaje, aby sprzyjały one wzajemnym relacjom?

Brzmi znajomo? Nawiązujesz relację biznesową z osobą wydawałoby się w pełni zdrową na ciele i umyśle, chociaż spóźnioną, podejmujesz zobowiązania, ustalasz terminy i… echo. W słuchawce dowiadujesz się o istnieniu przycisku czerwonej słuchawki wciskanej przez twojego rozmówcę z premedytacją, oddzwonienie przerasta twojego kontrahenta a uzgodnione tematy szukają nowego partnera biznesowego. Można wzruszyć ramionami i powiedzieć - i co z tego? To się zdarza, w biznesie należy przejść nad tym do porządku dziennego. Zgadza się. Nic złego się z Tobą nie dzieje, na przyszłość wyciągniesz wnioski i poszukasz innych możliwości rozwoju… Jednak nadal zastanawiasz się, jak to jest możliwe, że coraz częściej podstawowe zasady dobrego wychowania nie obowiązują w biznesie, że dajemy przyzwolenie na to "i co z tego?". Zjawisko powszechnej bylejakości w relacjach nie służy rozwojowi. Młodzi ludzie pędząc po swój sukces zapominają o tym, że nie pędzą sami. Wierzą, że dadzą radę nawiązać współpracę za pomocą one-minute-speech jazdą windą na 25. piętro wieżowca, zapominając o zasadach podstawowych, takich, których uczyliśmy się jeszcze w przedszkolu. To one są podstawą relacji, gdyż większość z nich nie nawiązuje się za pomocą pierwszych iluś tam sekund magicznego podręcznika od autoprezentacji.



Przypomnijmy sobie zatem najprostsze zasady (a może dorzucicie jakieś z własnego podwórka)?:
1. Magiczne słowa w biznesie
Istnieją i oto są: proszę, dziękuję, przepraszam. Straszne słowa, trudno nam przez gardło przechodzi zwykłe „dziękuję” do swojego partnera biznesowego. Uczymy tego na lekcjach marketingu, że klient jest najważniejszy, że on rządzi naszym biznesem. Zgadza się. A nasz partner? Czy jemu we wzajemnych relacjach nie wypada usłyszeć takich słów? Wszak to pewien rodzaj klienta. Jemu też należy się dziękuję i należy się przepraszam.
2. Dzień dobry i do widzenia.
To takie wyrażenia, których używamy, gdy się z kimś witamy na żywo lub w liście zastąpionym emailem. Dla dinozaurów dobrych manier można dodać jeszcze: z poważaniem, szczególnie, jak piszemy z kimś, kto dorosłość osiągnął przez potopem sieciowym. Wszyscy wiemy ostatnio, ze nie piszemy „witam”, ale coraz częściej okazuje się, że zamiast „witam” nic nie piszemy. W grupie TTT na FB pewna uczestniczka grupy powiedziała wprost, że na jej zapytanie tylko jedna osoba na kilkadziesiąt zgłoszeń napisała „dzień dobry” i zapytała, czego potrzebuje, aby móc odpowiedzieć w sposób rzetelny na jej zapytanie.
3. Punktualność i maniery.
Doszliśmy to punktu, który być może trzeba będzie na nowo zdefiniować. Maniery takie jak żucie gumy, używanie obraźliwych słów, tzw. przecinków zaczynają być powszechne, bo wtedy czujemy się tacy wyluzowani. Liderzy w końcu muszą być sobą. Do dobrych manier zaliczamy jednak również kulturę osobistą w kontaktach, pisanie bez błędów przynajmniej ortograficznych (sic!), pewien standard w rozmowie, zasady dotyczące warunków higienicznych, ubioru, odbierania i nieodbierania telefonu w pewnych sytuacjach oraz tego, co wypada, a co nie wypada. Nie wypada się na przykład spóźniać. Ta powszechna dziś przypadłość w powodów różnych, z których najczęściej słyszymy już nie korki i parkowanie, ale.. inne ważniejsze spotkania dając do zrozumienia naszemu kontrahentowi, że nie jest ważny. Co zrobić? Po prostu - wyjechać wcześniej i myśleć zanim się coś powie.
4. Dotrzymywanie zobowiązań.
Oczywiście z wyjątkiem tych relacji, które nastawione są na ogranie przeciwnika. Jednak, jak dwie strony w biznesie spotykają się, to jest szansa, że powstanie z tego coś ciekawego, trzecia droga korzystna dla obu stron, wspólne działania albo wzajemne zlecenia. Niedotrzymywanie zobowiązań w takich przypadkach to palenie mostów, a w relacjach rozumianych jako sieć, jest to najzwyklejszy strzał w kolano.
5. Poufność
Ostatnio dowiedziałam się od mojego zaprzyjaźnionego kontrahenta, że się nawróciłam :) pominę, czy informacja jest prawdziwa czy fałszywa, gdyż są to sprawy z gruntu prywatne. Jednak łańcuszek powiązania idący od współpracowników, poprzez konkurencję do kontrahentów, z wielu przypadkach działających w stowarzyszeniach, izbach gospodarczych wprawił mnie w osłupienie. Pomijając plotki, są tematy w biznesie bardzo delikatne. Należą do nich przekonania religijne, polityczne i seksualne. Zanim zaczniesz na ten temat rozmawiać, zastanów się nie raz, ale dwa razy.
6. Pokora i wdzięczność
Nikt, kto prowadził biznes nie uwierzy, że to proste. Jednak pewne stare chińskie przysłowie mówi, że idąc do góry podaj każdemu rękę, bo kiedyś będziesz schodził tą samą drogą. W świecie po potopie sieciowym paradoksem, a wręcz oksymoronem staje się myślenie, że jesteśmy anonimowi. Co to jest sieć? To powiązania. Sieć? To relacje. To kontakt z innymi ludźmi przede wszystkim. Przy największej mechanizacji życia to człowiek stoi na końcu i on decyduje, z kim chce kształtować swoje relacje. Z anonimem ich nie nawiązujemy.

A zatem obowiązują nadal podstawowe zasady kindersztuby, które na przestrzeni wieków kształtowały te relacje. Nikt nie chce mieć relacji z osobą niewychowaną, bez manier, bez pokory, której nie można zaufać i z którym nie można budować czegoś pewnego, na czym chcemy zarabiać pieniądze i budować coś nowego. I wiek nie ma tu nic do rzeczy. Czy zatem mamy zesztywnieć i działać skostniale (niektórym młodym rekinom biznesu wydaje się, że to takie staroświeckie)? Oczywiście, że nie. Można iść w poprzek? Można wbić kij w mrowisko? Można działać na przekór? Można pamiętając, że wszystko ma swoją cenę. Jednak wątpliwe jest, że ten sam kij, który w myśleniu działa innowacyjnie i kreatywnie zadziała również na polu relacji międzyludzkich.
Trwa ładowanie komentarzy...